Hasło „Bydgoszcz atrakcje” prowadzi zwykle do list z dwudziestoma punktami, po których nie wiadomo, co wybrać. Miasto ma tę wygodną cechę, że najciekawsza część leży w promieniu dwóch kilometrów od Starego Rynku i da się ją przejść pieszo. Reszta wymaga tramwaju albo samochodu i to na niej dzieli się dzień od weekendu.
Trasa na jeden dzień, w całości pieszo
Wychodzę od Starego Rynku, potem mostem na Wyspę Młyńską i wzdłuż wody do Wenecji Bydgoskiej, czyli rzędu kamienic stojących nogami w Brdzie. Po drodze mija się rzeźbę linoskoczka zawieszoną nad rzeką, dzieło Jerzego Kędziory, i to jeden z dwóch widoków, które ludzie fotografują tu najczęściej.
Na wyspie stoją zrewitalizowane Młyny Rothera, dawne magazyny zbożowe zamienione na przestrzeń wystawową i miejsce wydarzeń. Stąd kilkanaście minut do gmachu Opery Nova nad wodą i do Filharmonii Pomorskiej. Cała pętla to około pięciu kilometrów i realnie cztery do pięciu godzin z przystankami, więc mieści się w jednym dniu razem z obiadem. Wersja skrócona, sam Stary Rynek z wyspą, zajmuje dwie godziny i wystarcza przy przesiadce między pociągami, bo dworzec główny leży kilkanaście minut tramwajem.
| Miejsce | Ile czasu | Dla kogo | Uwaga |
|---|---|---|---|
| Wyspa Młyńska i Wenecja Bydgoska | 1,5 do 2 godz. | wszyscy, także z wózkiem | ścieżki utwardzone |
| Młyny Rothera | 1 do 2 godz. | zwiedzanie w każdą pogodę | program zmienny, sprawdź wystawy |
| Exploseum | 2 do 3 godz. | starsze dzieci, dorośli | poza centrum, potrzebny dojazd |
| Myślęcinek z zoo i ogrodem botanicznym | pół dnia | rodziny z dziećmi | duży teren, wygodne buty |
| Rejs tramwajem wodnym | 1 godz. | wszyscy | kursuje sezonowo |
Co zostawić na drugi dzień
Dwie rzeczy, obie poza centrum i obie warte osobnego wyjazdu. Pierwsza to Exploseum, czyli trasa po zakładach dawnej fabryki materiałów wybuchowych w lesie na Łęgnowie, oddział Muzeum Okręgowego. Zwiedzanie prowadzi przez betonowe hale i tunele, jest przygnębiające i robi na ludziach większe wrażenie niż wszystko inne w mieście.
Druga to Leśny Park Kultury i Wypoczynku, znany wszystkim jako Myślęcinek, z ogrodem zoologicznym, ogrodem botanicznym i kilkunastoma kilometrami ścieżek. Na jednym i drugim spokojnie schodzi pół dnia. O nietypowych muzeach Bydgoszczy i o samym Exploseum pisaliśmy osobno, podobnie jak o rejsach tramwajem wodnym, który jest najprzyjemniejszym sposobem obejrzenia miasta od strony wody. Na oba miejsca lepiej wybrać się rano, bo popołudniami zjeżdżają tam wycieczki szkolne.
Z dziećmi i przy złej pogodzie
Przy deszczu ratują dwie rzeczy: muzea i woda pod dachem. Muzeum Okręgowe imienia Leona Wyczółkowskiego ma kilka oddziałów w różnych punktach miasta, więc da się zaplanować dzień bez wychodzenia na długo na zewnątrz. Osobna, nietypowa pozycja to Muzeum Mydła i Historii Brudu, gdzie zajęcia z wyrobu mydła działają na dzieci lepiej niż jakakolwiek wystawa.
Z małymi dziećmi najlepiej sprawdza się Myślęcinek, bo tam nie trzeba niczego pilnować ani ściszać. Przy dzieciach w wieku szkolnym postawiłabym na Exploseum, ale sprawdziłabym wcześniej, czy trasa nie jest dla nich zbyt długa, bo obejmuje ponad kilometr przejścia w chłodnych wnętrzach. Ceny biletów w miejskich placówkach są niewysokie i zmieniają się co sezon, a część instytucji ma dzień z wolnym wstępem, więc kalendarz sprawdzam na stronie konkretnego muzeum przed wyjazdem.
Jak się przemieszczać i gdzie zostawić samochód
Centrum jest w strefie płatnego parkowania i w dni robocze miejsca przy Starym Rynku znikają przed dziewiątą. Wygodniejsze rozwiązanie to zostawienie auta na obrzeżach śródmieścia i dojście pieszo, bo odległości są niewielkie, albo skorzystanie z tramwaju, który dowozi w okolice wyspy w kilka minut.
Do Myślęcinka i do Exploseum dojazd komunikacją jest możliwy, ale wymaga sprawdzenia rozkładu, zwłaszcza w weekend, gdy kursów jest mniej. Rowerem miasto obsługuje się bardzo dobrze, bo wzdłuż Brdy i Kanału Bydgoskiego biegną ścieżki bez przecięć z ruchem samochodowym, o trasach rowerowych wokół miasta pisaliśmy w osobnym tekście. To zresztą sposób, w jaki sama najczęściej pokazuję miasto znajomym z innych województw, bo z siodełka widać i wodę, i śluzy, i dzielnice, których pieszo nikt nie obejdzie w jeden dzień.







